niedziela, 8 czerwca 2014

#TheVamps

James przechodzi przez lotnisko i nagle zauważa cię w tłumie.



Rozmawiasz przez skype'a z Bradleyem kiedy myje zęby.



Mówisz Jamesowi, że ładnie dzisiaj wygląda, a on zaczyna się rumienić.


Connor zaprasza cię na randkę, ale się nie zgadzasz, więc robi maślane oczka.


Tristan nagrywa dla ciebie filmik z trasy.


Connor całą drogę pisze do ciebie,więc chłopcy spytali się go co planuję.


Podczas wywiady Tristan posyła ci całusa.


Bradley dowiaduje się, że jesteś w ciąży, a on pyta z kim.


Mówisz, że on.


Chłopcy mu gratulują.


Opowiadasz nie śmieszny żart Jamesowi i Tristanowi, ale mimo wszystko oni się śmieją.



Connor jest na ciebie zły, więc proponujesz mu pizze.


Ty i Brad postanawiacie się rozstać.

____________________________________________
Takie krótkie :) 
Zapraszam do zakładki "Zamówienia"
Co do imagina dla Tori to muszę go dopiero napisac ;)
Zapraszam na the first and last dark love ff, którego piszę z inną Karoliną :D
Do następnego :*
Czytasz-komentujesz :) x

środa, 4 czerwca 2014

Abnormal

muzyka 
Dla Ani  ;)
Czy masz pojęcie jak bardzo nienawidzę mojej pracy? Chyba ocenić to uczucie w skale od zera do dziesięciu, dałabym czterdzieści. Zajmowanie się obsługiwaniem ludzi,proponować im jakieś głupie telefony, wychwalając je jak idiotka...to nie jest zajęcie życia. Najchętniej odeszłabym, ale zważywszy na moją chorą siostrę, po prostu nie mogę. Gdybym dopuściła kiedykolwiek do siebie myśl, że ona umrze-stałoby się tak. Aria jest całym moim światem i na prawdę nie chce jej stracić.

-Dzień dobry-kolejny klient podszedł do mojego miejsca pracy.

-Dzień dobry-wstałam z podłogi i usiadłam na krześle.-W czym mogę pomóc?

-Potrzebuje telefonu...-to tylko jakiś brunet z kręconym włosami.

-Jak każdy tutaj-zaśmiałam się. -No tak-posłał mi uśmiech i spojrzał w górę.-Ale ja szukam Samsunga Galaxy S4 Zoom albo Nokie Lumia 820-wziął głęboki oddech. 
Katie Harlan


-Jakieś inne informację? Kolor?

-Czarny.

Spojrzałam pod ladę. Jest tam tylko LG Swift 4X HD i kilka modeli Huawei. Po tylu miesiącach pracy przy telefonach, pamiętam już wszystkie marki, modele i miejsca ich położenie, niezależnie od wszystkiego.

-Muszę iść na zaplecze-oznajmiłam, wychodząc. On tylko patrzył na mnie jak na obrazek.

Szukałam przez długi czas tej pieprzonej Nokii, ale nigdzie jej nie było. Wydaje mi się, ktoś zapomniał wpisać, że ją sprzedał. Ugh...znowu.

-Jest tylko ten czarny Samsung-położyłam pudełko z telefonem na ladę i poprawiłam swoje brązowe włosy, które dzisiaj zostawiłam rozpuszczone.-Może pan przyjść za tydzień... 


-Dobra, skończ-jego ton głosu stał się zimny, aż poczułam ciarki na plecach. Nagle do sklepu wpadło trzech osobników. Ten, którego obsługiwałam mierzy teraz we mnie broń. -Daj kluczyki od kasy-rozkazał.

Drżącą ręką podałam mu swoją smycz, a chwilę później leżałam nie przytomna na ziemi. Czy on mnie zabił?!

***

Powoli otwarłam oczy. Leżę na chłodnej ziemi. Co to ma być?

-Katerina?-do pomieszczenia ktoś wszedł.-Jak się czujesz?-rozpoznałam w nim chłopaka ze sklepu.

-Źle-mruknęłam cicho.-Mogę stąd wyjść? Chciałabym wrócić do domu i siostry...

-Jakiej siostry, Doll? Zwariowałaś?-usiadł obok mnie.

-Aria...ma na imię Aria, ma siedem lat...

-W twoich aktach jest, że umarła.

-Nie kłam!-krzyknęłam, wstając jak poparzona.-Ona żyje! Jest teraz sama w domu! Proszę pozwól mi do niej wrócić...nie lubię kiedy jest sama!

-Katerina...ona nie żyje. To wytwór twojej wyobraźni-pogłaskał mnie po ramieniu.

-Kurwa nie okłamuj mnie!-on kłamie.

Ona żyje...ona żyje...ona żyje...

-O co jej chodzi Brad?-do pokoju wbiegł jeden z tych.

-Tristan znajdz grób jej siostry i przeszukaj dom-rozkazał.

***

-Myślisz, że długo sobie to wmawia?-ich przyciszone głosy dobiegły mnie zza drzwi.

-Jej siostra umarła dwa lata temu, obecnie miałaby dziewięć...no to chyba już wiesz...

-Rodzice?

-Tata zostawił ich, gdy Katie się urodziła, a matka zmarła przy porodzie Arii, była w ciąży dzięki gwałtowi swojego byłego męża...Jest sama, żadnej innej rodziny. Jesteś pewien, że chcesz jej pomóc?

-Jak niczego innego.

O jaką do cholery jasnej pomoc chodzi?! Jak to moja siostra umarła? Ale przecież ja ją widziałam...jeszcze tak nie dawno.

-Katie?-usłyszałam jakiś nieznajomy głos z boku.

-Tak?-próbowałam coś dostrzec w tej ciemności, jednak na marne.-Kim jesteś? 
Peter


-Mam na imię Peter. Ja wiem dlaczego...to się dzieję. Dlaczego nas widzisz...

Z ciemności wyłonił się wysoki blondyn o kręconych włosach. Na oko miał około dziewiętnaście lat, ale nie jestem do końca pewne.

-Jakich was?-zmarszczyłam brwi.

-Duchy. My nie żyjemy-wskazał ruchem głowy czy może usiąść.

Przesunęłam się, a cały moje ciało drżało z przerażenia i wycieńczenia.

-Jesteś naznaczona. Grozi ci niebezpieczeństwo. Ja nie powinnienem tego mówić, ale jeden z nich jest taki jak ty. Musicie na siebie uważać. Bardzo-Peter zaczął się rozmazywać.-Kiedy będzie już ostateczny moment , znowu się pojawię-zniknął. Co to ma znaczyć, że pojawi się w ostatecznym momencie? Na kogo mam uważać?

-Katerina?-to ten brunet.

-Nie, mów tak do mnie. Jestem Katie.

-Dobrze, Katie. Chodź, muszę cię przenieść do sypialni-wziął mnie na ręce.

-Puść mnie, jestem ciężka, nie chce żebyś się przedźwigał-marudziłam.

-Mogę cię porównać do piórka Doll. Albo lalki...takiej szmacianej...

Robiło mi się ciemno przed oczami i ostatnie co pamiętam to otwieranie drzwi... 
Za często tracę ostatnio przytomność. Muszę chyba zacząć zażywać jakieś witaminy. Otworzyłam oczy.
 -Kat-tego chłopaka jeszcze nie znam.-Jestem Connor.
-Ty moje imię już znasz-podniosłam się z poduszki.-Chcesz coś ode mnie?-spytałam cicho.
-No...tak-powiedział zmieszany.-Odpowiesz mi na kilka pytań?
-Mogę-byłam jakoś na to mało chętna.
Nie jestem raczej jakoś specjalnie rozmowna i nie otwieram się na przed chwilą poznanych chłopaków. 


-Kiedy widujesz Arie? Gdzie?-zadał pierwsze pytanie.

-W domu. Tylko w domu.

-Byłem u ciebie...i ja też ją widziałem...

-Yhm...czekaj?-machnęłam ręką.-Jak to ją widziałeś? Podobno ona nie żyje.

-Ja...ja...no...ten...yyy...

-Widzisz duchy tak jak ja?-walnęłam prosto z mostu.

-Katie! Ciszej! Nikt nie może o tym wiedzieć!-szeptał.

-Dobra, dobra-wywróciłam oczami.-Jak długo?

-Od urodzenia.

-Spoko, ja od śmierci siostry.

-Wiem-podszedł do szafy.-Masz o tym nikomu nie mówić, oprócz Bradleya...on wie.

-Kogo? Tego bruneta z loczkami?

Przytaknął i wyjął coś z pułki

-Nie wiem czy będą dobre, to mojej siostry...-rzucił mi ubrania.

-Nie będzie zła, że to nosze?-chwyciłam je w porę.

-Martwi raczej się tym nie przejmują-po tych słowach zamknął drzwi i zostawił mnie samą.

Ja nie chciałam go urazić... Postanowiłam założyć na siebie zestaw, który mi dał. Pasował idealnie.

-Nie przejmuj się nim-jakaś dziewczyna usiadła na fotelu obok stolika.

-Cholera jasna!-chwyciłam się za serce.-Chcesz żebym dostała zawału?! -Przepraszam, nie chciałam cię wystraszyć. Jestem Hanna, siostra Connora- przywitała się ze mną.-Ja wiem kim jesteś-mrugnęła do mnie.

Powoli do niej podchodziłam...chce tylko coś sprawdzić.

-Tak, jestem duchem-wywróciła na mnie oczami.-Uprzedzam, bo wole żebyś mnie nie dotykała. 
Hanna


Hanna to średniego wzrostu blondynka o miodowych, może brązowych oczach. Ma na sobie białe rurki, biało-beżową koszule w kratkę i szare trampki. Wygląda raczej jak anioł...

-Jeszcze daleko mi do anioła-zachichotała.-Na razie mam coś do zrobienia na ziemi.

-Mogę wiedzieć co?-jestem trochę zbyt ciekawska, i te słowa wyleciały z moich ust, nim je przemyślałam.

-Wiesz, który to Bradley? Ja wiem, że ty wiesz, więc wiesz...Moim ostatnim zadaniem przed śmiercią jakie sobie postawiłam, to znalezienie mu dziewczyny. Nie ważne co się będzie działo. Ja mu mam w tym pomóc. Dlatego też zginęłam...

-Hanna!-do pokoju znowu wbiegł Connor.-Możesz przestać?!

-Dobra, dobra. Sorry...myślałam, że mamy to już za sobą...

Co mają za sobą? W ogóle tego nie rozumiem...

-Spoko ja też-blondynka posłała mi przyjazny uśmiech.-Może jeszcze się kiedyś zobaczymy-pomachała mi i zniknęła.

-Przepraszam za nią...-zaczął„ ale mu przerwałam;

-Twoja siostra wydaje się być miła...ja też przepraszam. Nie chciałam cię wtedy urazić.

-Nie uraziłaś...

-Connor?

-Tak? Czy ja widzę też inne duchy? Czy tylko te, które tego chcą?

-Widzisz, Katie...trudno je odróżnić od prawdziwych ludzi. Sama pewnie to zauważyłaś poprzez swoją siostrę i moją.


***

-Hanna?-spytałam do ścian.-Możemy porozmawiać?

-Słucham cię-znikąd pojawiła się obok.

-Chcesz żebym ci pomogła? W znalezieniu dziewczyny dla Bradleya? 


-Dziękuje-chciała mnie przytulić, ale w połowie się 
zatrzymała.-Jasne, że chce twojej pomocy!

Usłyszałyśmy kroki na schodach.

-Katie...z kim ty rozmawiasz?-o wilku mowa.

-Z nikim. Przepraszam, że musiałeś się fatygować.

-I tak miałem tutaj przyjść-podszedł do mnie.-Ja też przepraszam, za to w sklepie...nie chciałem cię wtedy uderzyć.

-Nic się nie stało-odruchowo dotknęłam siniaka na czole.

Nie do wiary, że jego sprawca siedzi zaraz obok mnie. Nawet nie wiem kiedy jego usta dotknęły moich. Odwzajemniłam pocałunek .Nagle zaczęłam się nie pochamowanie śmiać. On widząc to, po prostu się do mnie przyłączył.

-Co wam tak wesoło?-znowu pojawiła się Hanna.

-Ktoś tutaj jest...-spoważniał.

Posłałam jej zdenerwowane spojrzenie, a ona zniknęła, nim jednak to się stało, ona patrzyła równie przerażona na szafę.

-Bradley...to była Hanna-oznajmiłam mu.

-Nie, nie. Ona ma inną energie. To było nie zbyt...miłe. Jeden z ciemnych-wybiegł z pokoju.-Katie choć! Nie wiedząc co robić, zrobiłam to co kazał.

Nie znam tego domu. Biegłam za jego krokami. W domu było ciemno, mimo iż ściany i meble są utrzymywane w delikatnych kolorach.

-Kattie?-usłyszałam ten delikatny głosik.

-Aria-w oczach poczułam łzy.-Co ty tutaj robisz...?

-Opuściłaś mnie-powiedziała oskarżycielskim tonem.-Dlaczego? Powiedz, dlaczego?! 
Hanna


-Katie, uciekaj!-chłopak, którego chyba widziałam w sklepie przybiegł razem z Conorem. -To jest demon! Twojej siostry tutaj nie ma!-coś ich zatrzymało i stali w bezruchu.-Proszę cię! Uciekaj...-teraz już nie mogli też mówić. Ja tylko stałam. Stałam i patrzyłam na małą rudą dziewcznkę o niebieskich oczach. To nie może być demon...to tylko moja mała bezbronna siostrzyczka.

-Katerina!-czyjaś ręka pociągła mnie przez co prawie upadłam.-To nie jest ona!-Bradley również zamilkł.

-Kattie...będziemy się bawić?-spytała tym piskliwym głosikiem.-Siostrzyczko...-chciała do mnie podejść.

-Odejdź-warknęłam na...to coś.-Nie nazywaj mnie swoją siostrą. Nie jesteś Arią.

-Chcesz tak się bawić?-podniosła ręce do góry. Cały dom zadrżał, wiatr się zebrał i prawie nic nie widziałam przez przedmioty latające do okola. -Mogłaś wybrać inną opcje...-jakaś szafka uderzyła mnie w nogę i upadłam pod ścianę. -To już twój koniec-powiedziała i wtedy stało się coś dziwnego.

Za nią pojawił się Peter... Czas się zatrzymał. Jestem tylko ja, cisza i blondyn z loczkami. -Masz wybór; umrzeć i dołączyć do swojej rodziny, albo ciągnąć swoje życie. Wiedz, że po każdej złej rzeczy następuje dobra-uśmiechnął się lekko.-Te drzwi pozwolą ci wrócić-pokazał na wcześniej nie zauważony przeze mnie element.-Ja ci pomogę... Albo masz drugie drzwi...-wskazał na pomalowane na czarno drzwi.-Wtedy dołączysz do nich. Wybieraj. Masz mało czasu. Zaraz oni zginą-i zniknął. 


Jak ja kocham te nasz pogaduszki. Nie mam zamiaru się zastanawiać. I tak kiedyś dołączę do rodziny. Ale najpierw muszę coś załatwić. Z tą myślą wybrałam drzwi pierwsze. Jest tak jak było. Tylko teraz on był obok mnie. Wie co mam zamiar zrobić.

-Stój!-krzyknęła. Kiedyś przeczytałam książkę o egzorcystach. Dokładnie wiem co mam powiedzieć.

-Wybrałaś dobrą ścieżkę-znowu zostałam sama.

***(Dziesięć lat później)

Czy mi się wtedy udało? Tak. To było trudne. Nie wiem jaki się udało zapamiętać tak długą formułkę. Ale żyjemy. Ja, mój obecny mąż oraz inni, którzy na swój pech znaleźli się w nie właściwym miejscu o nie właściwej porze.

-O cym myślisz, mamusiu?-moja mała córeczka usiadła na moich kolanach.

-O twoim tacie i wujkach...-popatrzyłam w jej brązowe oczka i przeczesałam loczki w tym samym kolorze co jego.

-Jestem!-usłyszałam jak wchodzi do domu.-Cześć dziewczyny-ucałował nas obie. -Hej, tatusiu-Hanna(imię po siostrze Conora) mocno wtuliła się w mojego męża 


.-Chodź pokarze ci moje lalki-pociągła go za rękę do pokoju.

-Dobrze. Zaraz przyjde tylko porozmawiam z mamą-jeszcze raz cmoknął ją w policzek i Hanna grzecznie odmaszerowała do pokoju. -Katie-przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował.-I co kochanie?-jego twarz promieniała radością.

-Jestem w ciąży-oznajmiłam dumna. Złapał mnie w tali i okręcił wokół własnej osi.

-Kocham cię-wydyszał pomiędzy pocałunkami. 


-Ja ciebie też Brad. 
_________________________
zapraszam do zakładki "zamówienia" :)
Wyszedł bardzo dziwnie o.O 
Ale liczę na komentarze xx
Wcześniej dodałam skróconą wersje za co przepraszam,ale śpieszyłam się do szkoły xD
 I na koniec Katie i Brad ♥

wtorek, 3 czerwca 2014

Beside you

muzyka
Dla Diany Evans
Dzisiaj wraca mój kochany starszy braciszek Calum. Nie mogę uwierzyć, że teraz jest znaną gwiazdą! Po występie jego zespołu-5 second of summer-na jakiejś gali Billbord...czy coś takiego, wręcz płakałam z szczęścia. Szkoda, że teraz będę musiała się dzielić nim ze światem...
-Emily!-nagle ktoś złapał mnie od tyłu i przyciągnął do siebie. Poznaje te perfumy...
Emily Hood
-Ashton!-odwzajemniłam uścisk.-Dusisz-zaśmiałam się.
-Dobra stary,puść już moją siostrę-za plecami chłopaka stał mój brat.-Przytulisz mnie czy nie?-rozłożył ręce do uścisku, w który od razu wpadłam, ściskając Cal'a.
-Mały, ale się stęskniłam-puściłam go wreszcie i przywitałam się jeszcze z Michaelem. Dobrze, że Luke'a niema. Jest chyba ostatnią osobą, którą chcę teraz spotkać.
-Przekimasz nas przez tydzień?-spytał blondyn.
-Jasne-posłałam mu uprzejmy uśmiech i skierowaliśmy się do środka mieszkania.-Wiesz zmieniasz częściej kolor włosów niż ja-powiedziałam i otworzyłam drzwi do kuchni.
***
-Ktoś dzwoni-usłyszeliśmy ten jakże irytujący mnie dzwięk.
-No-wstałam i ruszyłam do drzwi.
-Cześć-za nimi stał...Hemmings. Szybko je zatrzasnęłam, co zwróciło uwagę chłopaków.
-No co?-uniósł się z kanapy Mike.
-Luke-warknęłam, Oni na pewno wiedzą.
-Noo...ma niesamowite nogi,zauważyłaś?-znowu opadł na miejsce, a jego przyjaciele popatrzyli się na niego jak na ułomnego rozumowo.
 Usłyszeliśmy ponowny dzwonek, ale nie poszłam już otworzyć, tylko ubrałam trampki i wyszłam przez balkon. Wszystkie wspomnienia tak nagle wróciły. Każda jego zdrada, którą mi tłumaczył...
On i modelka na gali...
On i dziewczyna na imprezie...
On i panienka na placu...
On i jakaś dziewczyna, całujący się w parku...
Wszystko mu wybaczałam, jak mogłam być taka  głupia? Zadaje sobie to pytanie od miesiąca, może dłużej. Nawet nie wiem kiedy zerwaliśmy. To było okropne przeżycie...głupie zauroczenie...może nawet i prawdziwa miłość...?
Łzy leciały po moich policzkach, a ja już nie mam siły ich ocierać. Usiadłam po prostu pod jakimś drzewem, na kompletnym odludziu i pozwoliłam dać upust moim emocją. Jak to dobrze, że nikogo tutaj nie ma. Nadmierny tłum gapiów nie jest mi potrzebny.
-Emily?-ale jednak ktoś tutaj jest.-Przepraszam-a nie to tylko on.
-Odejdź-warknęłam przez łzy.-Nie chce z tobą rozmawiać-dławiłam się łzami.
-To mnie przynajmniej wysłuchaj...
- Po co? Żebym ci wybaczyła, a potem żebyś znowu mnie zdradził? Nie jest mi to do życia potrzebne.
-Chcesz znać prawdę?-dosiadł się do mnie.-Tak, zdradziłem cię, ale nie celowo...
-Kłamiesz-patrzyłam na jego twarz.-Zawsze wtedy przygryzasz wargę, znam cię
-Właśnie Em...znasz mnie-przybliżył się do mnie.-Dlaczego więc mi nie wybaczysz?-spytał jak głupi.
-Wiesz dlaczego...-wyszeptałam i miałam ochotę położyć głowę na jego ramieniu, lecz powstrzymałam się.-Jak mnie tutaj znalazłeś?
-Znam cię-posłał mi uśmiech, którego nie odwzajemniłam.
-To teraz możesz poznać siebie i znaleźć własne miejsce...
***
Minął rok. Rok dzięki, któremu wyleczyłam się z Luke'a...może nie do końca. Jednak zwalczyłam chęć bycia z nim. On też nie walcz, widzę jak na mnie patrzy, gdy przychodzi Josh, ranię go, i to w dodatku ze świadomością.
Josh Devine
-Cześć kochanie-dostałam buziaka w policzek, przez co się zarumieniłam.
Pamiętam jak Luke do mnie tak mówił, jak Luke tak mnie całował, jak Luke tak na mnie patrzył, jak Luke się do mnie tak uśmiechał...STOP! Dlaczego cały czas go do niego porównuje? Ta mała cząstka mnie...chyba wciąż go kocha...
-Josh-obróciłam się do niego, z mocno zaciśniętymi oczami. Może jeśli nie będę go widzieć, będzie łatwiej?-Nie możemy...
-...być razem, bo tak naprawdę kochasz Luke'a? Wiem o tym, tylko chciałem wiedzieć jak długo będziesz ciągła nasz związek. Emily...wiedz, że nie jestem zły. 
-Dziękuje-przytuliłam go.-Podwieziesz mnie na lotnisko?
Przypomniałam sobie, że dzisiaj są na koncercie w Niemczech, a jutro w Paryżu. Muszę zdążyć na jakikolwiek lot do Francji.
-Jasne-wziął kluczyki, wzięłam kilka rzeczy z domu i po dwóch godzinach czekałam już na samolot.
Stukałam niespokojnie palcami o opieradło, gdy nagle jakaś kobieta się do mnie odezwała.
-Jedziesz na wycieczkę ,kochanie?
Miała mnóstwo zmarszczek i duży uśmiech. Ubrana w zwykłą, długą spódnicę oraz podkoszulek w kwiatki wyglądała...uroczo.
-Nie...chcę kogoś odzyskać-posłałam jej uśmiech.
-Kogo skarbie? Chłopaka? Czy preferujesz...
Nie pozwoliłam jej dokończyć, tylko wybuchłam śmiechem, zwracając na siebie uwagę kilku ludzi.
-Nie, proszę pani, nie jestem lesbijką-opanowałam się.-Tak, chcę odzyskać chłopaka...Jeszcze nie wiem jak chce to zrobić, ale pieprzyć to....upss...przepraszam proszę pani za moje słownictwo.
-Nic się nie stało skarbie-posłała mi uśmiech i westchnęła.-Nie nazywaj mnie "panią". Jestem wciąż młoda duchem...Jestem Rose.
-A ja Emily.
***
Nadszedł czas koncertu. Jakimś cudem zdobyłam bilety w szóstym rzędzie i M&G. Moja nadzieja, że zdążę porozmawiać z moim ukochanym tli się we mnie. Myślałam o tym cały czas...co mu powiem...jak zareaguje...będzie zły? Proszę, żeby nie był. Nie słuchałam saportu, bo byłam już a kilku koncertach zespołu mojego brata, są nieźli, ale ja tylko czekam na pewnego blondyna.
-Jesteście tam, Francja?!-na scenę wbiegł Michael.
Moje bębenki chyba pękły, tak głośno ich fanki krzyczały, nawet nie wiem co. Chyba coś tam w innym języku, jakieś "Go to..."na prawdę nie wiem. Za Cliffordem wbiegł Cal i Ashton. Tyle...nigdzie nie ma Luke. Gdzie on się do cholery podział?! Nie może mi tego teraz zrobić...nie przeleciałam na marne tyle kilometrów kurwa mać! 

Gdy tak przeklinałam w duchu, mój brat zabrał głos;
-W tym tłumie znajduje się moja siostrzyczka i Hemmings delikatnie mówiąc trochę się speszył-wybuchł, dobrze mi znanym śmiechem.
Wszyscy próbowali znaleźć mnie pomiędzy całą tą gromadą, ale na szczęście zdążyłam założyć bluzę od kaptura i zostać niezauważona.
-Dobra, chodź tutaj! Mam dość, ona się schowała. Możesz tutaj przyjść Emily?-ja wiem, że on na mnie patrzy.-Ty musisz go wyciągnąć na scenę. Raczej po coś tutaj jesteś?
Moje policzki stawały się z chwili na chwilę co raz bardziej czerwone. Ludzie na zmianę krzyczeli "Luke" albo "Emily". Potrząsnęłam głową i zaczęłam przepychać się przez ten tłum.
 -Em-usłyszałam jego głos. Tak bardzo mi go brakowało.-Proszę cię nie wychodź-nie wiedział gdzie jestem, więc patrzył w bliżej nie określonym mi kierunku.-Pamiętasz naszą piosenkę?-spytał.
Po chwili usłyszałam piosenkę, której słowa znam na pamięć, która tyle dla mnie znaczy...Demons.
Kiedy dni są zimne
A karty złożone w talii
I święci, których widzimy
Są złotymi figurkami

Kiedy marzenia się rozpadają
A ci, których czcimy
Są najgorsi ze wszystkich
I krew powoli stygnie

Chcę ukryć prawdę
Chcę cię ochronić
Ale przed bestią w środku
Nie mamy gdzie się ukryć

Nie ma znaczenia jak nas wychowano
I tak jesteśmy stworzeni z chciwości
Oto nadchodzi moje królestwo
Oto nadchodzi moje królestwo

Kiedy poczujesz moje ciepło
Spójrz w moje oczy
Tam kryją się moje demony
Tam kryją się moje demony
Nie podchodź zbyt blisko
Tam jest ciemno
Tam kryją się moje demony
Tam kryją się moje demony

Gdy opada kurtyna
To już jest koniec
Kiedy światła gasną
Grzesznicy się czołgaj...
Moje oczy zaszły łzami, ludzie wokół nie liczyli się.
-A teraz wracając do koncertu-przerwał nam te chwilę, nikt inny jak mój brat. Ten człowiek jest taki irytujący...-Nasze gołąbeczki później pogadają.
Resztę, jeśli ktoś kiedykolwiek był na jakimkolwiek występie,zna. Było dobrze. Ustawiłam się do M&G. Mimo, że wiedziałam iż on mnie oczekuję. Nie będę wychodziła przed szereg. Dam rade i tak. Widząc go, serce mi się łamało, był smutny, wymuszał uśmiechy i nie rozmawiał z fankami. Gdy przyszła na mnie kolej, spytał jak każdą inną;
-Dla kogo?
-Emily Hood, jak jeszcze nie wiesz, to czekającą na twój uśmiech.
Bardzo szybko podniósł głowę i patrzył na mnie, z miłością, zmieszaną z nienawiścią i odrętwieniem.
-Jak ty...? Myślałem, że poszłaś...-zaczął się jąkać.
-No to się myliłeś. Możemy później pogadać?-nie mam zamiaru prowadzić prywatnej rozmowy z nim, tutaj.
-Ta...taaa...tak, jasne!
***
Gdybym musiała się jeszcze raz na coś takiego zdecydować i czekać przez cztery godziny w aucie, to nigdy więcej bym się na to nie zdecydowała. Mój telefon się rozładował, ja opadam z sił, chce mi się spać i jeszcze na sam koniec dowiaduje się, że po podpisywaniu płyt Luke i reszta mają jeszcze jakieś głupie spotkanie. Bonusem całej tej sytuacji jest to, że zepsuło mi się auto i zaczął padać deszcze, gdy wracałam. Zła położyłam się spać i zasnęłam.
-Cześć-poczułam, że ktoś delikatnie mnie szturcha.
Momentalnie podniosła się z łóżka. Przede mną klęczał Luke z różą w ręku. Zanim zrozumiałam co robię, mocno przytuliłam się do Hemmo.
-Wiesz wydaje mi się, że razem jest źle, ale osobno jeszcze gorzej...-wciągnęłam jego cudowny zapach.
Ten dzień spędziliśmy razem, leżąc w łóżku...
Wydaje mi się, że Hemmings to idealny partner na całe życie...Luke i Emily Hemmings...pasuje.
__________________________________________________
Nie wiem ile razy mam zamiar przepraszać, że tak długo czekałaś na tego imagina, ale...sama nie wiem xD Dość ciężko mi się go pisało... :c
Co dziwne...imagina dla Ani napisałam w dwa dni i już jest gotowy(dodam go jak tylko prześle na laptopa :D )
Na przeprosiny dwójka głównych bohaterów ♥
Jeszcze raz przepraszam xx

wtorek, 27 maja 2014

No way baby, część 3

muzyka 
- Zayn co z tobą ? 
- Nic , ja tylko ... Lepiej będzie jak już pójdę . - znika zanim mogę cokolwiek powiedzieć . 
Stoję jeszcze przez chwilę przed schodami . Następnie wracam do pokoju . Jednak cały czas myślę dlaczego Zayn tak zareagował . Coś jest nie tak . Leżąc w łóżku myślę o Malik'u aż w końcu zasypiam .
 NASTĘPNEGO DNIA...
 Muszę z nim pogadać . Nawet mamy chyba dzisiaj jakieś lekcje razem więc może go złapie .
 Jednak go nie spotkałam . I tak przez kolejne trzy dni . Szczerze to nie wiem czemu się o niego matrwie . Przecież tak właściwie to go nie znam . Jednak nie wydaje się taki jak wszyscy mówią . To znaczy tak mi się wydaje . 
- Pezz zrobiłaś już referat ? - pyta mnie Harry . 
- Nie jeszcze , ale mam zamiar się dzisiaj do niego zabrać . 
- Spoko , tak w ogóle to gdzie do cholery jest Gemma ?
 - Właśnie nie widziałam jej dzisiaj ,ale chyba Luke przyjechał więc wiesz ...
 - Rany ... co ona w nim takiego widzi ? To taka ciota .
 - Może i ciota , ale kocha ją i ona jego też więc lepiej zostaw ich w spokoju . 
- Taa , oczywiście . 
- A ty masz dziewczyne ? - loczek śmieje się . 
- Wiesz można tak powiedzieć .
 - Kto to ? 
- A może tak zajmiesz się szukaniem swojego ? 
- Jakoś nie mam takiej potrzeby. - śmieje się . 
Chłopak wystawia mi język , ale odpowiada mi . 
- Nazywa się Angela . 
 - Ale mi to mówi . 
- Na razie powinno ci wystarczyć . Muszę iść . Paa . 
- Pa skarbie .
 KILKA GODZIN PÓŹNIEJ ...
 Zastanawiam się czy zadzwonić do Zayna . Ale pewnie nie odbierze . Odkładam telefon . W chwili gdy chce iść pod prysznic słyszę pukanie do drzwi . Ubieram na siebie sweter sięgający mi do połowy ud i idę otworzyć drzwi .
 - Zayn ? - spoglądam na niego .
 - Cześć - uśmiecha się lekko . - Mogę wejść ? 

- Tak , jasne . - przesuwam się żeby mógł wejść . 
- Mam lekki bałgan , bo robiłam referat i jeszcze nie zdążyłam ogarnąć .- chłopak siada na moim łóżku . 
- Spoko . 
- Gdzie byłeś przez te trzy dni ? - pytam kiedy układam porozrzucane rzeczy . 
- Musiałem spotkać się z rodziną. I przy okazji coś załatwić . 
- Zayn ? 
- Tak ? 
- Wszystko w porządku ? - siadam obok niego . 
- Trochę mnie zmartwiłeś , gdy ostatnim razem się widzieliśmy .
 - Ja ... po prostu nic nie jadłem tamtego dnia . I zasłabłem . 
- Rozumiem . 
- Naprawdę się martwiłaś ? 
- No , tak . - spoglądamy sobie w oczy . 
- Wiesz ... - nie pozwalam mu dokończyć wpijając się w jego usta .
 Są takie ... co ja cholera jasna robię ?! Nagle się odrywa . 
- A jednak ... 
- Zayn , ja . Nie wiem czemu to zrobiłam . Przepraszam . 
- Nie przepraszaj . - chłopak znów zbliża się do moich ust . Muska je tylko pojedynczo .
 - Nie możemy . 
- Raczej nie powinniśmy . To po prostu ... poniosło mnie . My się prawie nie znamy i ... jesteśmy całkiem różni . Wiem pewnie uznasz , że jestem nienormalna bo najpierw cię całuje , a potem mówię , że nie powinno do tego dojść . Ale ... 
- Daj spokój . - przerywa mi .- Mogę ci zaproponować przyjaźń , ale teraz pewnie zaczniesz mnie wyzywać , besztać i tak dalej . Zawsze tak jest więc idę już . - wstaje z miejsca . 
- Zayn , ale ja nie chcę cię wyzywać . - zatrzymuje się i odwraca w moją stronę . 
 - Że jak ? 
- Zostańmy przyjaciółmi . Ale takimi ... 
- Innymi ? 

- Najlepszymi - uśmiecham się . 
- Ale chyba masz już takich . 
- Co nie oznacza , że nie mogę mieć kolejnego . - jego kąciki ust podnoszą się . 
- Obiecujesz ? - kiwam głową . - I obiecujesz , że się we mnie nie zakochasz - śmieje się trochę na jego słowa. 
- Nie mam takiego zamiaru . - oboje się uśmiechamy . 
- Ale ty też mi to obiecaj - posyła mi lekkie skinięcie głową . 
- To widzimy się jutro ? 
- Jasne. 
- Dobranoc . - mówi po czym wychodzi . 
To wszystko działo się tak szybko . Pocałowałam go właściwie bez powodu. Tak sama z siebie , ale nic nie do niego nie czuję . Chyba ...
KOLEJNEGO DNIA ... 
- Co jemy ? - Nie wiem dziś jest sobota więc chyba podają tosty i sałatke grecką . 
- Spoko. - bierzemy śniadanie i siedamy przy stoliku przy którym zwykle siedzę z rodzeństwem Styles .
 Po chwili zauważam Gemme . Wydaje mi się , że tylko udaje , że mnie nie widzi i siada w innym stoliku. Zaraz potem do stołówki wchodzi Harry . Nie jest sam u jego boku idzie . Dziewczyna o długich czarnych włosach .

 Harry na szczęście uśmiecha się do mnie i zmierza do stolika , w którym siedzę wraz z Malik'iem
 - Cześć . 
- Heej - odpowiada dziewczyna .- Jestem Angela - szczerzy do mnie zęby . Robię to samo . 
- Perrie . 
- A ty ? - zwraca się do Zayn'a . 
- Ja Zayn . Miło mi - podaje jej dłoń . 
Dziewczyna siada obok niego , a Harry obok niej , obejmując ją w talii . Siedzimy tam jeszcze przez jakieś pół godziny rozmawiając na temat dzisiejszej imprezy . 
Następnie wracam z Zayn'em do pokoju . Wchodząc odzywa się mój telefon . 
- Tak ? 
- No hej - słyszę głos Gemmy w słuchawce . 
- Cześć . 
- I co jesteś z nim ? 
- Z nim w sensie z Zayn'em ? 
- Wiedziałam . Masz zamiar z nim chodzić ? 
-Nie Gemm . To mój przyjaciel .
 - Lepszy ode mnie prawda ? 
- Jesteś zazdrosna ?
 - Dlaczego akurat on ? Dobrze wiesz , że go nienawidzę . 
 - Tak właściwie to wiesz nie znasz go. On nie jest taki jak mówią . Więc jeśli ci to przeszkadza to masz problem kochana .Ja już kończę bo idziemy do łóżka . Paa . - rozłączam się . 
- Perrie to przeze mnie Gemma jest zła . 
- Można tak powiedzieć , ale przejdzie jej . Nie przejmuj się . 
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ ... 
- Okej idę się przebrać . Poczekaj na mnie . - Dobrze . Ubieram długą koszulkę , glany i czapke beanie . Robię szybki makijaż i wychodzę . Zayn stoi ze smutnym wyrazem twarzy . - Perrie pokaż swoje ręce .

 - Co ? Po co ? 
- Poprostu pokaż . - niechętnie wyciągam ręce przed siebie . Chłopak pokazuje mi mały , srebny przedmiot . To żyletka . 
- Perrie nie powinnaś ... 
- Już tego nie robię . To już trzy tygodnie . 
- Proszę nie rób tego nigdy więcej . - przytula mnie do siebie .
________________________________________________
 O kufffa...ale się dzieję :o
Kolejny imagin od Caroline ♥
Co do mnie to wszyscy mnie rozpraszają w pisaniu imagina dla Diany ;__;
I dopiero-nie zawsze-rano mam czas :)
Nie długo pojawi się też pierwszy rozdział Subsistence oraz....
Obiecuje, że w wakacje się poprawię ♥
Możliwe, że wieczorem dodam już imagina o Luke'u Hemmingsie, ale jeszcze nie wiem bo jeszcze dzisiaj mam gościa i nie wiem sama ;c
Ej czy wy też wyobrażaliście sobie tak ten pocałunek? xD
Być może do wieczora :)))
Enjoy xx